tsesarevich

Advanced Wreck Diving TDI – nurkowania na wraku Wolgo-Don na Krymie

by / Comments Off on Advanced Wreck Diving TDI – nurkowania na wraku Wolgo-Don na Krymie / 12 View / August 2, 2013

Wtorek, 28 Lipiec 2009 13:53

Pojechaliśmy na nurkowanka w zachodniej części Krymu z miasteczka o pozytywnej nazwie Mirnoje. Miasteczko było dość wątpliwej atrakcyjności turystycznej (poprostu brzydkie) i wspólnie z kolegami nurkami zastanawialiśmy się “- Po co, w ogóle ktoś tu przyjeżdza?”. Płasko, dookoła góry śmieci, brak nadmorskich bulwarów, a do morza jakieś kilkaset metrów z centrum miasteczka. Generalnie wiocha. Mimo, to letników było całkiem sporo.

Organizatorem wyjazdu był Sergiey z TDI Ukraine, który zaprosił Michała Piskulę z Czech na przerowadzenie kursu TDI Advanced Wreck Diver. Ja byłem tam takim, cichym, uczestnikiem. W sumie, byłem średnio zainteresowany tym kursem. Jakoś bardziej ukochałem sobie jaskinie.

cf6779u-960    tsesarevich

 

Kurs opierał się na ćwiczeniach podczas 6 nurków i zajęciach z teorii. Generalnie, temat był mi znany. Po kursach jakiniowych i technicznych, mało, co może zaskoczyć (no oprócz rebów), ale poćwiczyć nigdy nie zaszkodzi.

Nurkowaliśmy na pięknym wraku transportowca typu Volgo-Don. W oryginale miał 160 metrów długości. Ale po bombie niemieckiej, troszę się skrócił.

Ładownie prawie puste. Po zbombardowaniu, holowano go do brzegu i czyszczono go, jak tylko było można z tego co miał na pokładzie. W końcu, jakieś 2000 metrów od brzegu, pięknie osiadł na dnie na 30 metrach. Troszkę gadżetów w nim zostało. Ciężaróweczka, jeepik i coś w rodzaju dział armatnich. Ścianki wraku są w wielu miejscach przedzewiałe i do wielu zamkniętych przestrzeni dociera światło. Daje to przepiękne efekty wizualne. Widać było światła latarek i nurków poprzez pomieszczenia wraku. Żałowałem, że nie mam aparatu fotograficznego. Po tym wyjeździe, chyba wejdę w fotografię podwodną.

Głębokość wraku 30 m. Chyba „najwredniejsza” głębokość to 30 metrów. Ani to głęboko, ani też płytko. Trochę dłużej zostaniesz – to masz deco. Nurkowaniem technicznym trudno nazwać nurkowanie na 30 metrów. Ale jak chcesz tam trochę pobyć, to musisz zabrac stage’a, albo dwa…

Razem z chłopakami, nurałem i ćwiczyłem wszystkie ćwiczenia kursu. Na początku, chciałem poprostu ponurać sobie solo na wraku. Michał zaprosił mnie, żebym dołaczył do grupy, i że nie wspiera nurkowania solo. Zgodziłem się, i nie żałuję! Treningu nigdy za wiele. Jak to z kursami bywa, miałem niewdzięczną rolę przeszkadzajki, i gościa, którego ratują kursanci. Takie akcje zawsze mi się podobają. Można się trochę powygłupiać.

Kurs jest dość ciężki i wymagający, dla każdego, kto nie miał kontaktu z nurkowaniem jaskiniowym. No i do tego dość niebezpieczny. Akcja dzieje w zamkniętych pomieszczeniach w prawdziwym wraku. Ćwiczy się dużo sytuacji awaryjnych. Dzielenie się gazami, spadanie masek, zero widoczności, ucieczki partnerów, rozwijanie i zwijanie poręczówek itp. Było bardzo fajnie i nie było łatwo.

Choć Michał jest po sześćdziesiątce, kondychę ma chyba dwudziestolatka. No i ogromne doświadczenie jaskiniowe i wrakowe. Spotkania z takimi ludźmi jak Michał, są dla mnie ogromną przyjemnością. Staram się wykraść im trochę tej wiedzy, którą zdobyli przez lata praktyki. Lata prób i błędów, sukcesów i niepowodzeń. A w takich nurkowaniach niepowodzenie, to zazwyczaj śmierć. W takich nurkowaniach nie ma kompromisów.

Kurs Adv Wreck Diver TDI jest kursem dość drogim. U Michała kosztował 480 euro. Sprawdzałem w necie, jaka jast cena tego kursu na świecie i ceny wahają się od 400 do 480 euro. Czy warto? – Tak, jak wspomniałem. Bez doświadczenia cave – warto! Z dośwadczeniem cave, poprostu fajny trening w warunkach wraków, które są kompletnie inne od jaskiń. Choć techniki, są dość podobne. Natomiast trzeba wyraźnie podkreślić, że są to CAŁKOWICIE inne nurkowania!

Same nurkowania kosztowały nas dość drogo. 300 dolarów za dwaz i pół dnia nurkowego. Krym to drogie miejsce. Na moje pytanie – „Skąd takie ceny?! Przecież macie tańsze paliwo, tańszą siłę roboczą, trochę tańsze życie.” – Valera – nasz sternik – opowiedział mi ile łapówek musi dawać, żeby mógł wychodzić z nurkami w morze. Wtedy, po raz kolejny uświadomiłem sobie, jak mi szkoda tego kraju i tego, co sami Ukraińcy z nim robią.

Po egzaminie zaliczeniowym chłopaków, o 21.00 ruszyliśmy z Kolą w stronę Kijowa. Toyota Land Crusier 78, nawet na takim wypasie, jak auto Koli, po 1000 km podróży daje w kość. Po 12 godzinach jazdy znaleźliśmy się w Kijowie, z oczekiwaniem na kolejne weekendowe nurkowanka.